Strona główna

wtorek, 24 lutego 2015

Rozdział 1

Hej to znów ja :D Mam nadzieje,że nie macie mnie już dość bo dopiero zaczynam ;) Przepraszam za jakie kolwiek błędy ortograficzne :P



Było około 7 gdy mój budzik zaczął dzwonić.Przetarłam oczy i wyłączyłam budzik.Wstałam z łóżka i podeszłam do krzesła biorąc ubrania na zakończenie roku szkolnego.Poszłam do łazienki i ogarnełam się.Jak już się przebrałam,wróciłam do pokoju po torebkę.Spojrzałam na zegarek.7:30- musze już iść bo się spóźnię.Po drodze spotkałąm swoją przyjaciółkę - Lori.
-I co...?-zapytała
-Ale co" i co"?-zapytałam
-Jedziesz do wujka?-oziewając i rozglądając się po bokach.-Dlaczego stoimy na środku chodnika i nie ruszamy się?
-Jadę i jak dobrze pójdzie to ty może też-uśmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami-Co do chodnika to ja też nie wiem dlaczego stoimy a nie idziemy do szkoły.
Zostało nam 2 minuty do zakończenia roku szkolnego a my nawet nie byliśmy w połowie drogi.
-Wiesz może przyśpieszymy?bo mamy 2 minuty a nie jesteśmy nawet w połowie drogi.-Powiedziałam spoglądając na wyświetlacz telefonu sprawdzając godzinę.
Spojrzała na mnie ogromnymi oczami i zaczeliśmy biec przed siebie najszybciej jak umiałyśmy.Wbiegliśmy do szkoły jak rakiety i pobiegliśmy pod sale gimnastyczną.Spóźniliśmy się 3 minuty.
-Mam nadzieje,że dyrektorka nas zatłucze?-Zapytałą cieżko dysząc Lori zanim weszliśmy do sali odpowiedziałam.
-Mam nadzieje,ze nie ,ale niestety mam złe przeczucia-skrzywiłam się i weszłyśmy do sali.
Nie dostaliśmy takiego opieprzu jakiego się spodziewałyśmy.Po zakończeniu roku szkolnego szliśmy z Lori razem do domu,gdy zadzwonił mój telefon.Odebrałam nie znany mi numer telefonu.
-Halo?
-Czy dodzwoniłam się do panny Katie Styles?-usłyszałam młody kobiecy głos w słuchawce.
-Tak to ja.-odpowiedziałam-w czym mogę pomóc?
-Mam na imię Ally i mam pani przekazać,że pani brat leży w szpitalu-zamarłam na środku chodnika  z telefonem przy uchu.Lori zatrzymała się i spojrzała na mnie.
-który?Jak się nazywa?-Czy wszystko z nim w porządku?-Zaczęłam bombardować ją pytaniami.
-Harry-odpowiedziała po minucie
-Niech Pani sobie ze mnie jaj nie robić!Ja proszę pani nie mam,żadnego brata,który nazywa się Harry!Do widzenia!-Odpowiedziałam na maksa zdenerwowana i rozłączyłam się,wrzucając telefon do torebki.
Lori ponownie na mnie spojrzała i wskazała ręką,zebym sła za nią.Przyśpieszyłam doganiając ją.
-Kto to był? I dlaczego na niego,nią nakrzyczałaś?
-Ktoś sobie robi jaja ze mni.
-O co chodziło?-zapytała i psiknęła.
-Na zdrowie.Pani mówiła,że mam brata o imieniu Harry,który jest w szpitalu.
-Może o czymś nie wiesz-zapytała wycierając nos w chusteczkę.
-Szczerze nie wiem ale nie ważne może ktoś się pomylił a ja na nią nie chcąco nakrzyczałam-wzruszyłam ramionami i spojrzałam znów na telefon.
-Już nasza droga się kończy,pa-krzyknęła i zaczęła iść.
-Lori czekaj!-zawołałam ona na swoje imię zatrzymała się i spojrzała na mnie.
-Coś zapomniałaś-spytała podchodząc do mnie
-Nie tylko zapomniałam ci poowiedzieć,że zadzwonię do Ciebie i dam Ci znać czy możesz ze mną jechać do wujka do Hiszpanii-uśmiechnęł się na tą wiadomość
-Dobra czekam na twoją wiadomość tylko nie napisz mi wiadomość,że mogę jechać z tobą tylko musze się u ciebiee zjawić za 30 minut,dobrze?-zapytała śmiejąc się po cichu.
-No dobraaa.
-To wszystko?-zapytała spoglądając na mnie i uśmiechając się
-Chyba nie-wzruszyłam ramionami zastanawiając się
-To dobra,pa!-pożegnała się ze mną przytulasem i pobiegła do swojego domu.
-Pa-szepnęła tylko do siebie i ruszyłąm do domu.Po 10 miutach byłam w domu.Otworzyłąm drzwi i ściągłam buty wraz z kurtką.Podeszłam do kuchni i wzięłam z miski jakieś jabłko,przegryzając je włlączyła komputer.
-Jaki Harry?Jaki 3 brat? Mam tylko dwóch braci,którzy w tym momencie są w pracy,a rodziców staraciłam jak miałam 13 lat.
Po nie całych 4 minutach komputer się włączył.Usiadłam na nim i włączyłam internet.
Zjadając jabłko zdałam sobie sprawę,ze jestem jeszcze głodna.Poszłam do kuchni i z lodówki wyciągłam potrzebne mi składniki na zrobienie kanapek.Wzięłam chleb z chlebaka i posmarowałam nim masło.Nałożyłam na to szynkę,ser i pomidora.Wszystko włożyłam do lodówki z powrotem i usiadłam przy biurku na krześle zajadając się kanapkami zrobionymi.
Wpisałam w google-twitter i po minucie mi się otworzyła stronka.Poczytałam posty ludzi,którzy mnie obserwują i wyszłam z niego wchodząc na facebooka.
Siedząc na facebooku zadzwonił mój telefon,odebrałam
-Halo?
-Hej Katie!Przyjeżdżasz do mnie za 2 dni?-uff to tylko wujek a nie ta baba,która robiła sobie ze mnie jaja.
-Tak przyjeżdżam do Ciebie za 2 dni.
-No to super!Co tam u Ciebie?-zapytał z radością wujek.
-U mnie nawet spoko.Jutro kończe 18 lat i się cieszę.
-To już ci składam,życzenia bo pewnie mój mózg zapomni.
-Dziękuję.Mam do Ciebie pytanie.Nie będziesz mieć nic do tego jeżeli wezmę ze sobą moją najlepszą przyjaciółkę?-zapytałam z nadzieją,że się zgodzi.
-Chodzi  ci o Lori?
-Tak,proszę
-No dobrze tylko macie tam uważać jak będziecie lecieć samolotem.
-Dobrze będziemy! Dziękuję Ci!!-zaczęłam krzyczeć z radości.
-No dobrze już dobrze.Musze już kończyć sprawy wzywają-odpowiedział i się rozłączył.
Do końca dnia się pakowałam i o 21 położyłam się zmęczona spać.



Przepraszam,ze tak późno ale obowiązki i brak internetu oraz czasu.Jeszcze raz przepraszam i postaram się na następny raz napisać szybciej następny rozdział.Mam nadzieje,że rozdział Wam się spodobał i skomętujecie rozdział :) Przepraszam za jakieś błędy,które mogły się naprawdę zdażyć bo dzisiaj się źle czułam i za bardzo nie myślałam tylko przepisałam :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz